Stała na skale,
spoglądając w dół. Wielki wąwóz przecinała rzeka. Na nadgarstkach zamiast
wielkich ran, które mogły być źródłem bólu, pojawiały się dziwne znaki. Czarne,
jakby rysowane farbą, wiły się w dziwnych, nieznanych kształtach. Oplatały
obydwa przeguby, zataczając cieńszymi falami do wewnętrznej części dłoni.
Natomiast na środku zewnętrznej części wiły się wokół narysowanego na skórze
rombu. Były koliste, płynne, nie miały ostrych kanciastych zakończeń i
zakrętów.
— To runy? —
usłyszała nieznany głos.
—
Nie. To pieczęcie Intressela. — Na pytanie odpowiedział niski szept. — Bardzo
złożone. Znak, że posiada się ogromną moc.
Eliza obudziła się z
krzykiem, cała zlana potem. Wszystko, co przed chwilą zobaczyła, było dla niej
jedną wielką niewiadomą. Jakieś zaklinanie, znaki, pieczęcie, runy… Mimowolnie spojrzała na nadgarstki. Czyżby
jej sen był jawą? A może to nie był sen? Zamknęła oczy, policzyła do dziesięciu
i ponownie je otworzyła. Znaki dalej lśniły na mlecznej skórze.
Postanowiła je
dokładniej obejrzeć. Z początku w ogóle nie przypominały pieczęci. Jednak, gdy
przyjrzało się dokładniej tym tajemniczym znakom, można było zauważyć zarys
koła, wokół którego wiły się inne, również hebanowej czerni linie. Chociaż
przerażały Elizę , to wzbudzały w niej jakieś dawne uczucie. Tak samo odległe,
dawno zapomniane.
Świat jest jak lustro, pomyślała. Chociaż uważasz, że wszystko jest takie, jak widzisz, zawsze możesz
spojrzeć spod innej perspektywy. Zdziwisz się, bo wówczas zobaczysz coś całkowicie
nowego i nieznanego. Tak więc, świat jest jak lustro — można w nim odnaleźć
drugą stronę. Zawsze.
Były to słowa, które na
zawsze zostaną w jej pamięci. Kryła się w nich definicja. Trzeba ją tylko
znaleźć. Ponownie spojrzała na kręte linie znajdujące się na dłoni. Może jej
matka wiedział. Wiedziała, że ona posiada ten dotychczas niewidzialny tatuaż,
znała jego znaczenie. Może to był początek odkrycia czegoś, co przed laty
nazwała „drugą stroną lustra”.
______________________________
Tym oto króciutkim prologiem rozpoczęła się historia Elizy Day, a tym samym Tom I z cyklu "Dzika Róża", noszący tytuł Zgubiona".
Ciekawe, mam nadzieję, że reszta będzie równie interesująca. W dodatku szablon boski! Od razu zachęca do czytania.
OdpowiedzUsuńEliza może być ciekawą postacią, skoro już teraz wiadomo, że nie jest zwykła...
Pozdrawiam i weny!
http://www.cora-wiatru-i-ognia.blogspot.com
Dziękuję bardzo! :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńTeż mam nadzieję, że uda mi się go nie porzucić :)
UsuńI dziękuję za miłe słowa. :)
No to czekam na pierwszy rozdział ^^
OdpowiedzUsuńTo miło! :)
UsuńJuż sam fakt, że w prologu wspomniałaś o runach, sprawił, że oczy mi rozbłysły. Uwielbiam magię i najbardziej tę w najstarszym wydaniu, czyli runy, napary, dziwaczne stwory. To wszystko sprawia, że chce mi się po prostu czytać! A tu jeszcze nasza bohaterka ma na ciele jakieś dziwne tatuaże, których pochodzenia nie jest w stanie rozszyfrować. podejrzewam więc, że będzie ona jakąś potężną czarownicą, albo kimś, kto zajmuje się zabijaniem czarownic.Oczywiście mogę się mylić, jednak jak na razie pozostaję przy swoim!
OdpowiedzUsuńPrologi zawsze ciężko jest mi skomentować, ponieważ nigdy nie wiem, co napisać. Dopiero zaczynamy historię, więc nie za wiele jestem w stanie powiedzieć, lecz zaczyna się ciekawie. Mam nadzieję, że te tatuaże będą niosły za sobą jakieś wielkie brzemię, które spadnie na ramiona Elizy. Nie, żebym była sadystką, ale tak po prostu byłoby ciekawie ;D
I korzystając z okazji zapraszam także do siebie na: projekt-rozpruwacz.blogspot.com
Pozdrawiam serdecznie i czekam na pierwsze rozdziały u Ciebie! :)
Bardzo Ci dziękuję za miły i konstruktywny komentarz. :)
UsuńJest mi niezmiernie miło, że Ci się podoba, naprawdę!
Nie będę zdradzać szczegółów i potrzymam Cię trochę w niepewności, bo w końcu postać Elizy jest tu chyba najbardziej intrygującą rzeczą.
Na Twojego bloga wejdę w wolnej chwili.
Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam. :)
Zdecydowanie intrygujący prolog! Krótki, ale treściwy - podoba mi się. Poza jak najbardziej dobrym stylem pisania (przepraszam, bardzo dobrym!), moją uwagę przede wszystkim przykuła fabuła... te znaki, runy, czy raczej pieczęcie zdecydowanie mnie zaintrygowały. Tym bardziej, że po przebudzeniu Elizy okazały się nie być jedynie jej sennym wyobrażeniem, a rzeczywistością. Jestem niezwykle ciekawa, co oznaczają i jak potoczy się historia dziewczyny. Początek jak najbardziej zachęca do dalszego czytania, jest taki magiczny, że z chęcią poznałabym już ciąg dalszy! Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJej, bardzo Ci dziękuję za komentarz :) Obiecuję, już niedługo ciąg dalszy!
UsuńNieźle się zaczyna. Prolog, krótki ale wciągający i bardzo płynnie napisany :) Mogłabyś powiadomić mnie o kolejnym rozdziale?
OdpowiedzUsuń--
http://oko-w-oko-z-przeznaczeniem.blogspot.com/
Cóż mogę rzec... DZIĘKUJĘ! :)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń